niedziela, 5 maja 2013

SOLD


Dom sprzedany. Ogloszenie "wisialo" tydzien. W tym czasie 7 rodzin bylo go ogladac, dwie zglosily chec kupna. Ostatecznie sprzedalismy dom polskiej rodzinie (a wlasciwie malzenstwu spodziewajacemu sie dziecka) - bardzo im sie spieszylo, no i strasznie napalili sie na dom. Cenowo jestesmy baaardzo zadowoleni z transakcji!
No i tak sobie mysle, ze wbrew "zyczliwym" uwagom "zyczliwych" polskich znajomych, ten nasz dom, to byla dobra inwestycja - pomieszkalismy tutaj przez kilka lat, moglismy zapewnic naszym dzieciom przyzwoite warunki rozwoju, mialy wspanialy, ogromny, zielony ogrod, jak na warunki angielskie calkiem sporo miejsca w samym domu, a my nie wypruwalismy sie finansowo na wysokie raty kredytu, co by sie z pewnoscia stalo, gdybysmy kupili dom drozszy. A gdy przyszlo do sprzedazy, to sie chetni dobijali drzwiami i oknami ;-)

Przyszla wiosna, przechadzam sie po ogrodzie, wszystko jest takie piekne, mlode, zielone, kwiaty na drzewach buchnely w przeciagu kilku dni - ciesze sie, ze wlasnymi rekami stworzylismy taki piekny kawalek swiata. Teraz wystarczy to tylko pielegnowac. Juz sie wdziecznie odplaca - ptaki pieknie spiewaja, zielen produkuje orzezwiajacy chlodek, oczy cieszy harmonia. No i mamy slonca odrobinke. Zyje cicha nadzieja, ze juz tutaj zimna, deszczow, wiatrow, wilgoci nie zaznam. Ze nie zdaze. Bo teoretycznie nadchodzi lato, cieplo, slonce.

2 komentarze:

deKrzychu pisze...

Super! Gratuluje nosa do interesow! :) Szwagier mi sie trafil pierwsza klasa! :)

dorota pisze...

:-)
Troche tylko szkoda, ze tak daleko od siebie mieszkamy.

Współtwórcy