niedziela, 5 maja 2013

Pociagi w Yorku







Pierwsza majowke (czy to byla majowka w ogole?) spedzilismy w muzeum pociagow w Yorku. Starszakom pociagi sie podobaly, Ignasiowi tlum ludzi i halas przeszkadzal bardzo.
Potem przespacerowalismy sie po starowce Yorku i doszlismy do wniosku, ze niecierpimy "masowy", tloku, ruchu ulicznego, spalin. Gdy dotarlismy do wielkiego parku dzieci oszalaly ze szczescia: zaczely biegac, turlac sie po trawie, bawic w chowanego, smiac sie na caly glos. Ignas spal spokojnie na swiezym powietrzu. A York bardzo ladny, zabytkowy, stary, z charakterem - tylko, ze nie bardzo to przemawia do kilkulatkow, ktore i tak preferuja zwykla trawe, drzewa i takie tam inne dobrodziejstwa natury.

2 komentarze:

deKrzychu pisze...

W poprzednim komencie pisalem o szwagru ze sie trafil...no ale siostre to ja mam dopiero gwiazde! :)

dorota pisze...

Dzieki! Jeszcze dwojka dzieci i moge sie scigac z Angelina ;-)

Współtwórcy