niedziela, 27 stycznia 2013

Lezaczek



Chwale sie wlasnorecznie uszytym lezaczkiem. Mialam rame ze starego (pamieta jeszcze czasy niemowlectwa Ninki), ale pokrowiec byl podarty, wyplowialy, stary, wstretny. Zrobilam wiec uzytek z maszyny i resztek materialow - wczoraj caly wieczor szylam i oto co powstalo dla dzidziusia. Powiem szczerze, ze jestem bardzo, bardzo dumna z lezaczka. Bo nie bylo latwo i dalam rade, bo jest solidnie wykonany, no i dlatego, ze absolutnie wszystko jest takie jakie chcialam, zeby bylo. Kolorowe, wesole, paczworkowe.

2 komentarze:

Hania pisze...

Fenomenalny! To sie dopiero nazywa recykling w dobrym wykonaniu:) Pozdrawiamy,telefony mamy pod reka JAKBY CO:)

dorota pisze...

Dzieki, dzieki, dzieki. Licze, ze jak przyleci Wasz dziadek, to chyba bedzie latwiej?! No, ale kiedy sie zacznie nikt nie wie...

Współtwórcy