czwartek, 21 czerwca 2012

A dzis znow listopad

21 czerwca, za pietnascie dziewiata, przygotowuje sniadanie, w kuchni swiece swiatla, bo ciemno jak w listopadzie. Nic dodac, nic ujac.
Po dwoch dniach slonecznych i cieplych (az 18 stopni!!!) znow szarowa.
Romka dzis calego osypalo. Ospa.
Ninka zdrowa, od poniedzialku do szkoly chodzi. Szczesliwa. Z nia to jest tak: Nina lubi szkole, a szkola lubi Nine. Ciagle pochwaly, ze taka kreatywna, pracowita, rozwinieta spolecznie, samodzielna.
Emilka juz taka bardziej powazna panna momentami, nad ksiazka dwie godziny pochylona.
Za miesiac jedziemy na miesiac do Polski. Moze na dluzej.
W czerwcu to sie bob jadlo, tak? Wiec wyszukalam mrozonke w asdzie i wlasnie sie gotuje. Na drugie sniadanie.

2 komentarze:

Hania pisze...

Zyc sie odechciewa w taka pogode... Slyszalam wczoraj taki tekst-'' W Biblii padalo przez 40 dni i nazwano to kleska, w Angli nazywamy to latem. '' Czy jakos tak;) Pozdrawiam deszczowo.

dorota pisze...

dobre!

Współtwórcy