Nawet w najodwazniejszych marzeniach nie bylabym w stanie wyobrazic sobie tego, ze bedzie tutaj tak, jak jest. Pozostaje w szoku. Z balkonu obserwujemy zniwa. Meblujemy sie, urzadzamy w naszym raju. Ostatnia kropla deszczu widziana miesiac temu. Nasza wies, to prawdziwa wies! Sa drewniane malutkie domeczki, sa waskie uliczki i ludzie zyczliwi, a wszystko toczy sie powoli, swierszcze wieczorami daja koncerty, a o swicie budza nas koguty. Jedzenie jest wysmienite, owoce zremy kilogramami. Atmosfera wakacji. Wszystkie moje marzenia sie spelnily.
środa, 31 lipca 2013
Z Polski
Nawet w najodwazniejszych marzeniach nie bylabym w stanie wyobrazic sobie tego, ze bedzie tutaj tak, jak jest. Pozostaje w szoku. Z balkonu obserwujemy zniwa. Meblujemy sie, urzadzamy w naszym raju. Ostatnia kropla deszczu widziana miesiac temu. Nasza wies, to prawdziwa wies! Sa drewniane malutkie domeczki, sa waskie uliczki i ludzie zyczliwi, a wszystko toczy sie powoli, swierszcze wieczorami daja koncerty, a o swicie budza nas koguty. Jedzenie jest wysmienite, owoce zremy kilogramami. Atmosfera wakacji. Wszystkie moje marzenia sie spelnily.
Autor: d o 20:34 1 komentarze
poniedziałek, 24 czerwca 2013
piątek, 21 czerwca 2013
Rzeczy jada. Ciezko uwierzyc, ale zmiescilo sie wszystko.
Ostatni dzien w szkole. Pozegnania, laurki, pamiatkowe zdjecia. Tak milo, serdecznie. Dziewczynki nie plakaly, ja za to w rekaw po cichu lzy wycieralam, bo tyle lat w tej szkole, bo sentymenty, bo to koniec i ciezko sie zegnac.
Autor: d o 22:20 0 komentarze
czwartek, 20 czerwca 2013
znalezione w sieci
Autor: d o 20:49 0 komentarze
Zlota mysl z przeprowadzki
Niech mnie piorun trzasnie, jak sobie jeszcze w zyciu cos z ciuchow kupie!
Autor: d o 19:07 0 komentarze
Sprawdzam
Dobra, przyznaje, sprawdzam jaka pogoda w Krakowie. Sprawdzam i juz sie ciesze na te 30 stopni i slonce wieeelkie. Dla nas bedzie to wyjazd jak do Marocco - tu jest 16 na plusie i deszcz. Szok gwarantowany.
Jutro van, pojutrze skip. Sciagam firanki, zaslony, wyrzucam mnostwo smieci i w glowie tylko jedna mysl: zeby o czyms waznym nie zapomniec, bo czasu malo. Ale tak to robic trzeba, wczesniej sie nie da, bo niektore rzeczy potrzebne sa do konca tu i od poczatku tam. Wariactwo. Ale pod kontrola. Dzis kupuje kwiaty dla nauczycieli, kartki, slodycze dla dzieci z klasy Emi i Niny. Dzis jeszcze odbieramy stol i krzesla, ktore jutro rano jada do Krakowa. Grzesiek robi mnostwo projektow, bo przeprowadzka sporo kosztuje. Dom od wczoraj oficjalnie nie nalezy juz do nas. Ja jeszcze zegnam sie z Sheffield - ostatni raz tu, ostatni raz tam, tego juz nie zobacze, z tamtym sie nigdy juz nie spotkam.
Autor: d o 10:30 0 komentarze
środa, 19 czerwca 2013
Cala noc przespana!
Mam idealne niemowle! Ignas przesypia cale noce. Ostatnie karmienie o 22, a potem do 7:30 spi non stop. Teraz, to mnie sie wydaje, ze snie. Niech mnie ktos uszczypnie. Czy takie rzeczy sie zdarzaja w rzeczywistosci? Zeby czteromiesieczne niemowle przesypialo cale noce?
Autor: d o 10:45 0 komentarze
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Pierwszy wieczor w Anglii itp
A tu tez zdjecie ze stycznia 2006, Emilka, wtedy jeszcze nasze jedyne dziecko:
No i pierwszy spacer. W Endcliff'ie. Bo gdzie indziej? Wcale nie bylo zimno. Mam na sobie kozuch (!!!) i kozaki, bo po pierwsze bardzo marzlam tutaj na poczatku (wilgoc, wilgoc, wilgoc wszedzie), a po drugie, bylo to moje jedyne wierzchnie okrycie, jakie wzielam z Polski (bo przeciez zima, wiec wszedzie MUSI byc snieg, mroz itp).
A tu Emilka na tle naszego pierwszego mieszkania (z ktorego zreszta wykurzyly nas 2 przeurocze Angielki piszac regularnie donosy i nachodzac nas co kilka dni...)
Aczkolwiek dominujacym uczuciem bylo osamotnienie i poczucie wyobcowania. Niektorym z nas, mocno dalo sie ono we znaki:
Autor: d o 22:59 1 komentarze
