środa, 19 marca 2008
Najmlodsza Polonia
Autor: d o 12:28 0 komentarze
poniedziałek, 17 marca 2008
Multimedia na blogu - proba generalna
Od 13 marca Nina zasuwa do przodu, o wlasnych nogach, bez trzymanki glownie, nawet po 8, 9 krokow! To jest to!
Autor: d o 11:56 0 komentarze
Warte odnotowania
Tak, zasluguje to na osobnego posta: dzisiaj zaswiecilo z rana slonce i taki oto, radosny i jasny widok rozposciral sie z moich okien! Wiosna wielkimi krokami nadchodzi!
W chwili obecnej znow jest ciemno i chmurzasto, moze nawet spadnie deszcz, tak wiec tym bardziej nalezy cieszyc sie chwila i podziwiac sloneczne godziny!
Autor: d o 11:51 0 komentarze
Sportowy weekend
Z wyjazdu do Polski pozostalo mi niemile wrazenie wszechograniajacego pesymizmu dotyczacego pogody. Ledwo chmurka zaslonila niebo, a juz sypalo sie zewszad utyskiwanie na aure. Proponuje wszystkim rozzalonym faktem, ze Polska Hiszpania nie jest pocieszyc sie zdjeciem powyzej - oto srodek dnia, okolo godziny 14tej. Obiektyw w aparacie byl czysty, aparat moze nie pierwszej klasy, ale jednak oddaje rzeczywistosc jak nalezy. Taki widok przedstawial sie w sobote nad ta czescia Anglii - wszedobylska, gesta i ciemna mgla.
Dzdzysta pogoda zmobilizowala nas do wyjscia na spacer i usportowienia sie nieco - Emilka dostala swoje pierwsze dwa kolka (ktore w wersji obecnej sa kolkami czterema) i przelamujac liczne psychiczne opory przejechala samodzielnie kilka metrow uzywajac w tym celu jedynie nogi prawej... Technika jest prosta: prawa noga popycha pedal i jedziemy. Nastepnie znow podnosimy pedal prawy do pozycji gornej i znow prawa noga pcha pedal w dol. Itd, itd...
Ogolnie rzecz biorac, bardzo sie Rodzice ucieszyli, bo byc moze ten rower (w przeciwienstwie do trojkolowca, ktory stoi w garazu nietkniety) bedzie nalezycie eksploatowany przez nasza najstarsza.
Autor: d o 10:37 0 komentarze
piątek, 14 marca 2008
Krakow
Ostatnie dni spedzilismy w Krakowie. Tata zostal w Anglii, a Mama (sama!!!) wybrala sie z dwojka malenkich dzieci w podroz samolotem do Polski. Celowo podkreslam dramatyzm owego wyczynu uzywajac slow "sama" i "malenkich dzieci", gdyz jest to wyczyn nielada - dwie wielkie walizy, dwa bagaze podreczne, jedno dziesieciokilowe dziecko na rekach, drugie za reke, wokol zamieszanie, ludzie pchajacy sie na poklad, taranujacy wszystkich w celu zdobycia najlepszego miejsca w samolocie (nota bene wszystkie sa identycznie ciasne, tak wiec pospiech nie wiem skad...)
Tak wiec podroz byla wyczerpujaca fizycznie, glownie dla Mamy. Dzieci jednak tez wymeczyly sie sporo - z Katowic trzeba bylo dojechac do Krakowa, co zajelo nam ponad godzine.
W koncu dotarlismy na miejsce. Emilka poczula sie w naszym krakowskim mieszkaniu wysmienicie od razu. Rano otworzyla oczy i ze zdziwieniem stwierdzila "Mamo, jestesmy w Krakowie". Ninie nie przypadlo do gustu ani miejsce, ani czlonkowie rodziny. Przez pierwsze dni poplakiwala, o nocy nie wspominam nawet (!). Na widok babci robila sliczna podkowke, na rece nie chciala isc do nikogo. Opor zostal pomalu przelamany i Nina obdarzyla zaufaniem czesc rodziny, a po 2 dniach czula sie rownie dobrze, co Emilka w nowym srodowisku. Pozwolilo to Mamie na zrealizowanie celu wizyty, ktory byl jasny od poczatku: GABINET DENTYSTYCZNY EVERY DAY!
Nie chce wspominac ile zebow naprawilam i ile przy tym kasy zostawilam panu doktorowi B. Niech pozostanie to slodka rodzinna tajemnica...
Grunt, ze szczeke mam nowa i NADAL SWOJA!
W programie przewidziano rowniez wizyt rodzinne: ponizej Emilka i Nina u dziadka Tadka. Tutaj z ciocia (przyrodnia siostra Mamy) w trakcie rysowania.
A tutaj Ninka razem ze swoimi dwoma dziadkami: Jurkiem i Tadeuszem.
I z babcia Marysia:
A Beatka (bedaca dla obydwu dziewczynek mama chrzesna) chetnie organizowala mini warsztaty plastyczne (tutaj polaczone z gimnastyka na dywnie):
Dziewczynki cwiczyly rowniez samoobrone, smiejac sie przy tym na caly glos:
A to jest moje ukochane zdjecie z pobytu w Krakowie:
Autor: d o 10:04 0 komentarze
piątek, 29 lutego 2008
O przedszkolu cicho szaaa...
Autor: d o 11:06 0 komentarze
wtorek, 26 lutego 2008
poniedziałek, 25 lutego 2008
Kilka dowodow
W trakcie, gdy kopiowalam zdjecia do bloga te dwa cudne aniolki zdazyly
- pilnowane przez siebie nawzajem - dobrac sie do paczki cukierkow szalwiowych. Nina, jako ze nadal posiada skromne uzebienie, zostala przylapana na ssaniu cukierka przez papierek, Emi rozgryzala jednego po drugim swoimi mleczakami.
Autor: d o 15:23 0 komentarze
środa, 20 lutego 2008
Cierpliwosc Mamy...
Emilia odreagowuje stres przedszkolny labuzujac na calego. Oto lista dzisiejszych wybrykow:
1. Rozsypala kilogram maki na stole i jadla ja garsciami.
2. Wysypala na podloge w kuchni wszystkie ziemniaki i inne warzywa.
3. Rozwalila ciastka kruche, pokruszyla je na podlodze, po czym okruchy wsypala do pojemnika plastikowego i wlozyla do szafki w kuchni.
4. Rozwalila wszystkie pieluchy Niny (pampersy i tetrowki) w naszej sypialni.
5. Odmawia jedzenie wszelkich posilkow - jedyna rzecza jaka zjadla na obiad byla marchewka z puszki.
6. Ukradla mi golarke elektryczna i wykonczyla cale baterie (dobrze, ze nie zgolila Ninie glowy).
7. Rozebrala sie do naga i stwierdzila, ze bedzie chodzic gola, bo lubi.
Na moje wszelkie: Emisiu... odpowiada "nie chce mi sie".
Tak wiec, aby nie tracic autorytetu i aby nie musiec stosowac grozb, ani kar tym bardziej, postanowilam olewac jej zachowanie i wykazac sie wielka cierpliwoscia.
A co do przedszkola: Emilka zostala dzis na godzinke sama, radzila sobie bardzo dobrze, bawila sie z dziecmi, starala sie wlaczyc w aktywnosc, a niekiedy sama inicjowala zabawy z rowiesnikami.
Przy okazji nadmienie, ze Nina czuje sie w przedszkolu Emilki jak ryba w wodzie: lapie inne dzieci za nosy, podaje im zabawki, pokrzykuje wesolo do nich i zaczepia wszystkich usmiechami. Nawet jedna z przedszkolanek stwierdzila, ze jest ona szalenie wesolym i wiecznie usmiechnietym niemowleciem :-)
Od siebie dodam: bardzo ambitnym rowniez - od wczoraj rzuca sie (doslownie!) i probuje chodzic bez podpierania. Ciagle laduje na podlodze, czasem tak nieszczesliwie jak dzis - rozcieta warga - a potem znow wstaje i chodzi, chodzi, chodzi... Zasypia rowniez na stojaco - POWAZNIE MOWIE!
Autor: d o 18:20 0 komentarze
wtorek, 19 lutego 2008
Jestem sobie przedszkolaczek...
Pierwszy dzien w PRAWDZIWYM przedszkolu za nami. Emilka juz od roku chadzala do przedszkola mieszczacego sie u nas, w Narfolk Parku. Wlasciwie bylo to miniprzedszkole - chodzilo tam gora 12 dzieci, a opiekunek bylo chyba z 6!
Obecne przedszkole jest na 90 dzieci w sumie! Oczywiscie sa podzialy na grupy i kazda opiekunka nie ma wiecej niz 3 dzieci, ale jednak jest to juz zupelnie cos innego. Emilka wydawala sie byc zadowolona, aczkolwiek troche zagubiona - raz biegala wesolo po ogrodku, innym razem samotnie rysowala, potem znow udzielala sie aktywnie w grupie spiewajac, klaszczac i sluchajac bajek.
Teraz slodko spi!!! Co w jej przypadku jest zupelnie nietypowa rzecza, stad sadze, ze musiala sie jednak nieco denerwowac nowa sytuacja.
Nastal jednak taki czas, ze Misia zaczela sama domagac sie towarzystwa innych dzieci, widzialam, ze bardzo jej brakuje rownolatkow i kontaktow z nimi (mlodsza siostra to nie to samo!), wiec dwie i pol godziny dziennie przedszkola powinno zaspokoic jej potrzebe przebywania wsrod dzieci.
Ciekawe, jak ona zapamieta ten pierwszy dzien w przedszkolu?
Autor: d o 17:01 0 komentarze
poniedziałek, 18 lutego 2008
Weekend - fotoblog
Weekend spedzilismy pod znakiem aktywnosci. W sobote odstresowywalismy brzydote miejska podziwiajac piekne widoki poza granicami Sheffield. Wszystko to zza okien samochodu - wyszlismy tylko na chwile, ale bylo tak przerazajaco zimno, ze wrocilismy do auta i juz w ciepelku kontynuowalismy wycieczke nie myslac nawet o kolejnych przystankach.
Ale jeszcze wieksza frajde sprawila jej jazda na barana (w tej zaszczytnej roli wystapil tata) i glaskanie szczeciny, potocznie zwanej "szczotka". W ogole, warto nadmienic, ze Ninka uwielbia zabawy wlosami i przy kazdej okazji szarpie nas wszystkich za kudly...
Tata uczyl rowniez najmlodsza chodzenia. Na obrazku ponizej widac, jak to dzieci ucza sie od siebie nawzajem i "wspaniale" sie razem chowaja: Nina nasladuje Emilke i zaczyna chodzic, Emilka nasladuje Nine i raczkuje :-)
Za raczke maly spacerek sobie ucieli!
Nasza dzielna dziewczyna cwiczyla zjazdy ze zjezdzalni i wchodzenie po niej.
A wieczor uplynal dziewczynom pod znakiem przygody kulinarnej. Najpierw Nina wygrzebala z szafki ciasteczka, rozpakowala je, rozrzucial po podlodze, kilka okruchow nawet sprobowala i bardzo ja to ucieszylo:
(Grzes, bede litosciwa i nie napisze ile zjadles Ty...)
Autor: d o 10:13 0 komentarze
czwartek, 14 lutego 2008
Laurka dla babci
Babcia obchodzi w walentynki urodziny. Wczoraj Emilka zrobila pierwsza w zyciu laurke. Potem poszlysmy na poczte i Emi wyslala pierwszy w zyciu list! Na pierwszym zdjeciu widac zyczenia dla babci oraz wlasnoreczny podpis Emilki. Nad nim narysowany jest czerwony prezent - paczuszka.
Autor: d o 10:42 0 komentarze
wtorek, 12 lutego 2008
Wiosenny weekend w lutym
Weekendowa pogoda byla wysmienita - slonecznie i cieplo. Porzucilismy kurtki, czapki i szaliki i wybralismy sie a dlugi spacer do Norfolk Parku. Tata, zachecony wiosenna aura, uczyl Emilke tego, czego sam do konca nie umie: gry w pilke nozna! Najwazniejsze jednak, ze glowna zasada footballu zostala pojeta. Emcia dzielnie na bramce stala - co ilustruje ponizszy obrazek - a tata radowal sie z gooooola!!!!!!!!!
Autor: d o 20:33 0 komentarze
sobota, 9 lutego 2008
Glupi, glupia, glupie, glupio...
Kariere przezywa slowo glupi. Emilka odkryla radosc ublizania wszystkim, wszystkiemu i kazdemu z osobna. A ze jedyne brzydkie slowo jakie zna jest "glupi", tak wiec w domu ostatnio WSZYSTKO glupie jest. Sa oczywscie pewne wyjatki, bo na przyklad tata, ktory to ostatnio znajduje sie w centrum zainteresowania mojej najstarszej ("tato, jestes moim rycerzem") uslyszal lzejsza wersje ublizajaca. Niektorzy nawet twierdza, ze byl to komplement: "Tato, jestes piekny, ale glupi!"
Jesli chodzi o moja opinie w tej kwestii: ani jedno, ani drugie sie nie zgadza...
Poza tym:
1. jest mi lzej, bo Nina w nocy obslugiwana jest przez rodzica bez cyca. Radzi sobie on butelka z modyfikowanym. Slabo, jak narazie, ale kto powiedzial, ze pocztaki musza byc latwe?
2. dziewczyny wstaja rano jak ptaszki i od razu przechodza do meritum: bawia sie, biegaja, piszcza, kloca o zabawki, smieja i chichraja, a my w tym czasie SPIMY SLODKO. Patrzac na ich samowystarczalnosc poranna az mam ochote na trzecie, ale cicho szszaaaaa...
3. Nina mowi. Mama, tata, nieee. Przy tym ostatnim potrzasa przeczaco glowka.
4. caly dom obramkowany - zlapalam ja wczoraj na schodach, wiec chyba w ostatniej chwili zalatwilismy kraty.
5. Cieplo jest. Bardzo nawet.
6. Zosi urodzil sie braciszek nr2. Podnosimy przyrost naturalny Wielkiej Brytanii! God, save the Queen!
7. Emi ma przedszkole zalatwione i do szkoly ja zapisujemy wkrotce.
Autor: d o 16:40 0 komentarze